Po prostu…prosto?

Witajcie, witajcie :)!
Gdyby ktoś nas zapytał jakieś hm…pół roku temu, jak się pisze książkę, odpowiedziałybyśmy bez wahania – PROŚCIUTEŃKO :)…
A dziś, stajemy przed Wami i bijemy się w pierś…Jak się okazuje, napisanie książki wcale, ale to wcale nie jest proste.Tym bardziej, gdy ma się na przysłowiowej głowie dom i małe dzieci. Ale, ale :)! Przecież marzenia są po to,aby je spełniać :). A my miałyśmy ogromną potrzebę, aby taka książka powstała, była i pomagała młodym rodzicom.

Na początku, gdy przestałyśmy już żartować, że warto napisać książkę, a zaczęłyśmy traktować cały ten projekt na poważnie, to nasi bliscy…stukali nam palcami po głowie. Tak, tak, naprawdę.
Początkowo nikt nie wierzył, że uda nam się, kiedykolwiek, sfinalizować tak gigantyczne przedsięwzięcie. Było to dla nas trudne, bo oparcie wśród najbliższych osób jest niezwykle ważne, szczególnie gdy człowiek sam nie wie, czy robi dobrze…Na całe szczęście, miałyśmy siebie nawzajem. A musicie wiedzieć, że z nas są przewariatki ;)…I jak my we dwie sobie coś ubzdurałyśmy, to tak musiało być :). I było :).

Gdy wymyślałyśmy dania dla maluszków – nasi mężowie byli zadowoleni i mówili: „doobrze, mają zajęcie” :D…
Gdy gotowałyśmy to wszystko, raz, drugi, trzeci – patrzyli na nas ze zdziwieniem.
Gdy kupowałyśmy tysiące misek, miseczek, łyżek, łyżeczek, koralików, dywaników, serwetek i innych pierdółek, aby stworzyć dekorację do zdjęć – patrzyli na nas, jak na wariatki i liczyli ile już wydałyśmy na te nasze szaleństwa ;)…

Ale gdy mijały dni, tygodnie, a nasz entuzjazm zamiast słabnąć – przybierał na sile, uwierzyli w nas i zaczęli nam kibicować.
Zrozumieli, że w najmniejszy detal, w każdy przepis, w każde danie, wkładamy całe serce,całą naszą pasję, radość. Bo założyłyśmy sobie, że albo ta książka będzie idealna, albo nie będzie jej wcale.

Gdy przepisy były napisane, sprawdzone, ugotowane i…zjedzone, przyszedł czas na zdjęcia. Wiecie doskonale, że w odróżnieniu od innych książek kucharskich, nasza książka do każdego dania posiada własną, piękną fotografię. Tym samym, skoro w książce znajduje się 90 przepisów, jest i 90 fotografii.
Ale czy wiecie, że aby wybrać dla Was tych 90, naj, naj, najpiękniejszych, musieliśmy wykonać…5000 zdjęć ;)…?Nie, nie żartujemy ;)!
5000 zdjęć, które trzeba było obejrzeć, porównać i wybrać z nich to jedno, jedyne i najwspanialsze. Teoretycznie, mogłyśmy wybrać więcej, ale wówczas nasz grafik, chyba by z nami oszalał ;)!

Po zdjęciach i przepisach, przyszedł czas na korektę i redakcję tekstu. Trochę się śmiejemy, że niby człowiek mówić i pisać w ojczystym języku potrafi, a jednak 1300 błędów było do poprawki :P…Na szczęście jest idealnie :). Odrobiłyśmy lekcję z polskiego pt. „zasady interpunkcji” ;)!

Największe „schody” rozpoczęły się, gdy trzeba było znaleźć chwytliwy tytuł i fotografię na okładkę. Tylko my wiemy, ile nieprzespanych nocy zafundował nam nasz „Maluszek na 6+”…Mamy nadzieję, że zarówno tytuł, jak i okładka przypadły Wam do gustu.

Sam finał pisania książki to wszystkie formalności: wybór drukarni, rodzaju papieru, grubości papieru, wielkości książki… Od niedawna słowa „spad”, „offset”, „imprint” i „4/4, 4/0” nie brzmią już dla nas jak chińska wyliczanka ;)…
Szybko przyswoiłyśmy ten drukarski żargon :).

Zapytacie więc, na co czekamy? Dlaczego Maluszka jeszcze nie można kupić?
Kochani. Sprzedaż książki tooooo dooopiero wyzwanie. I nie chodzi tu o założenie sprawnie działającej platformy e-sklepu, ani o konto bankowe. Chodzi o prawa autorskie, podatki, finanse, vaty, pity i cały ten wesoły kram, o którym do tej pory nie miałyśmy pojęcia.

A skoro cała książka, od pierwszej, aż do ostatniej strony, dopracowana jest w każdym szczególe – i tu nie może być inaczej. Musimy wszystko posprawdzać, poukładać, sformalizować.
Ale wiecie, z każdym dniem jesteśmy o dzień do przodu :). I mooocno wierzymy w to, że za 2-3 tygodnie oddamy w Wasze ręce naszego Maluszka na 6+ !
Mamy nadzieję, że poczekacie! Naprawdę warto ;)!

O&E

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych w związku z wysłaniem komentarza. Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne do zapobiegania spamowi. Zostałem poinformowany, że przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych, możliwość ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest M6+ Ewa Bajerek, Aleksandra Zima s.c. 32-242 Kraków, ul. Belwederczyków 5/44